aktualności
Wywiad z Juliano Bellettim (kwiecień 2009)
W wywiadzie udzielonym dla Barça TV opowiedział o swojej przeszłości, sprawach bieżących i planach na przyszłość, a także o golu dla Katalończyków, którym zapisał się w historii.
Szczerze mówiąc przeprowadzka do Anglii nie była taka trudna. Londyn jest naprawdę niesamowitym miastem. Oczywiście fakt, że są tutaj także inni brazylijscy i portugalscy gracze bardzo mi pomógł. Moja nowa drużyna także pomagała mi abym poczuł się tutaj jak w domu. Chelsea to bardzo dobry klub, z fantastycznymi graczami, dlatego mogę powiedzieć, że miałem dużo szczęścia, że skończyłem w tak wielkim klubie, w tak niesamowitym mieście - zaczyna Belletti.
Moja rodzina także dobrze się tu czuje. Tutaj urodziło się moje drugie dziecko, a moja żona mieszkała w Londynie kiedy była studentką. Teraz jest instruktorką pilatesu. Mój dwu letni syn Patrick dobrze radzi sobie w szkole. Myślę że jest tak dlatego, że Brytyjczycy są bardzo otwarci i każdy może poczuć się tutaj jak w domu. Codziennie spotykam ludzi z różnych zakątków świata i wydają się być tutaj naprawdę szczęśliwi - ciągnie piłkarz Chelsea Londyn.
Ludzie szanują mnie dlatego że byłem piłkarzem Barcelony. Jednym z najważniejszych meczów Chelsea był ten wygrany 4-2 z Barça w Champions League kilka lat temu. Wszyscy tutaj odnoszą się z dużym szacunkiem do footballu jaki prezentuje FC Barcelona i do wszystkich jej graczy. Piłkarze, fani, wszyscy mają zawsze coś dobrego do powiedzenia o blaugranie i jej grze. Wiemy jak dobrzy jesteście.
Jest pewna różnica między moim obecnym życiem a czasami, kiedy byłem piłkarzem Barcelony. Wtedy nie mieszkałem z moimi dziećmi a teraz mam przy sobie dwójkę. Treningi Chelsea odbywają się zwykle rano, na przedmieściach, około 30 minut od centrum. Tutejsza piłka jest bardziej zażarta, bardziej fizyczna, drużyny skupiają się tylko na strzelaniu goli, ale mimo wszystko jest dalej atrakcyjna.
Kibice są trochę inni, ponieważ tutaj spotykasz ludzi którzy są bardzo żarliwymi kibicami swoich drużyn, bardziej niż gdziekolwiek dane mi to było zauważyć, włączając Brazylię. Prawdę mówiąc są najbardziej żarliwymi kibicami jakich kiedykolwiek widziałem - dzieli się swoimi spostrzeżeniami Juliano Belletti.
Kiedy tu przyjechałem, trener postanowił przekwalifikować mnie z obrońcy na pomocnika. W wieku 30 lat znów gram więc w pomocy, podobnie jak robiłem to wcześniej w Brazylii. Zdobyłem tam mnóstwo goli, chociaż muszę przyznać, że w Chelsea zdobywanie goli jest łatwiejsze ze względu na fantastycznych piłkarzy jacy cię otaczają. Szczerze mówiąc nie wiem czy teraz wróciłbym na pozycję obrońcy bo bardzo polubiłem grę w środku pola - mówi zawodnik.
Czasem kiedy myśląc o powrocie na Camp Nou sam nie wiem czy to napięcie, ciekawość zobaczenia jak byłbym przyjęty gdybym grał przeciwko moim byłym kolegom… To niesamowite. Każdy mówi że chciałby grać dla Barçy a ja grałem tam przez trzy lata, wygrałem ligę i ligę mistrzów. Zrobiłem coś czemu wielu wspaniałych piłkarzy nie podołało. Z całą pewnością kocham ten klub, to miasto, kiedykolwiek mogę odwiedzam je. Chciałbym zobaczyć jak tam teraz jest, ale będzie to musiało poczekać do czasu aż pojadę na Camp Nou i wtedy zobaczę to wszystko ponownie - dzieli się swoimi odczuciami Belletti.
Kiedy Chelsea wylosowała Barcelonę w Lidze Mistrzów, nie mogłem w to uwierzyć. Opuściłem klub w którym zawsze byłem dobrze traktowany, gdzie wszyscy ludzie, gdzie kibice są naprawdę świetni, dlatego gra przeciwko nim będzie dla mnie trochę dziwnym uczuciem. Nie wiem, o wszystkim się przekonamy, jestem bardzo ciekawy co się wydarzy - mówi Brazylijczyk.
Czy często myślę o swoim golu z Paryża? Wcześniej więcej. Kiedy grałem w Barcelonie robiłem to codziennie. Ale teraz staram się żyć teraźniejszością. Rok po zdobyciu tytułu dużo o tym myślałem, w tym roku już nie. Ale czasami to samo przychodzi kiedy jestem z kolegami lub gdy przypominają to w telewizji. Kiedy jestem w Barcelonie robię normalne rzeczy: chodzę do apteki ,do supermarketu, i ludzie podchodzą do mnie żeby powiedzieć: „dziękujemy za ten gol!”
Najbardziej w pamięci utkwili mi ludzie którzy przyszli świętować po tamtym meczu. To jest coś niezapomnianego dla Barçy i dla mnie, ponieważ obrońcy nie zdobywają tak wielu goli a w szczególności nie w finale Ligi Mistrzów. Tą chwilę będę wspominał przez całe moje życie - ciągnie Belletti.
Jak zostanę powitany przez kibiców Barcelony na Camp Nou? Nie mam pojęcia. Widziałem mnóstwo piłkarzy którzy nie byli dobrze przyjęci gdy powracali by grać przeciwko swoim byłym klubom. Bardzo mało jest takich którzy odchodzili a mimo to dalej byli lubiani. Przekonam się dopiero kiedy udam się na Camp Nou ale mam wiadomości od przyjaciół z Barcelony którzy z tego żartują więc liczę i mam nadzieję że nie będzie z tym żadnego problemu - śmieje się Brazylijczyk.
Moje kontakty z byłymi kolegami z Barcy nie są tak mocne jak wcześniej.Teraz jesteśmy trochę rozproszeni, Ronaldinho jest w Milanie, Thiago w Genui, ale wymieniamy się wiadomościami z ludźmi w klubie, w szczególności z Brazylijczykami którzy już klub opuścili. Opuściłem Barcelonę ale kiedy tylko wszyscy mamy trochę wolnego wracamy tam, jeździmy też tam w wakacje bo to cudowne miasto i uwielbiamy spędzać tam czas - ciągnie Belletti.
Gra dla Barçy była czymś o czym marzy każdy piłkarz, bo to wspaniały klub który prezentuje wspaniałą grę. Grałem tam i starałem się każdą chwilę w pełni wykorzystać, grałem z najlepszymi i stworzyłem wspólnie z nimi kawałek historii… brakuje mi tego wszystkiego. Zawsze tęsknisz kiedy przeżyłeś tyle dobrych rzeczy ze swoim zespołem.
Myślę że ci którzy teraz tworzą ten zespół pragną osiągnąć to co my. Bycie piłkarzem Barçy jest inne, musisz czerpać radość z gry. W Barcelonie ciąży nad tobą odpowiedzialność, presja, ale ponad tym wszystkim trzeba cieszyć się ze swojej gry - przekonuje zawodnik Chelsea.
Zdobycie gola w Paryżu zmieniło moje relacje z kibicami, teraz ludzie wspominają mnie jako niezapomnianego gracza, a ja tak samo ciepło myślę o kibicach. Spędziłem w Barcelonie trzy sezony i fani zawsze traktowali mnie z szacunkiem, mówili co myślą prosto w oczy.
Tęsknie za graniem na Camp Nou, w szczególności za kibicami. Grałem jako obrońca i kibice byli zawsze blisko mnie, brakuje mi tego. Mam nadzieję że wszyscy zrozumieją że jestem teraz piłkarzem Chelsea i chcę aby mój klub wygrał więc będę musiał zapomnieć moją przygodę z Barceloną na 180 minut. Szkoda że wracam na Camp Nou żeby zagrać mecz przeciwko wam, myślałem że tak się nie stanie ale taki jest football. Chciałbym was również prosić abyście cieszyli się grą, a kiedy nie będę musiał odwiedzać Camp Nou już jako piłkarz, może któregoś dnia wrócę aby tam pracować. W ten sposób będę mógł być z wami z powrotem. To jest to czego bym chciał - wysłał na zakończenie przesłanie dla kibiców Barcelony Juliano Belletti.
Reklama:
Oceń tego newsa:
chris.chelsea13.02.2010 17:08
Belletti fajnie wygląda na tym zdjęciu.
Co do wywiadu to spoko jest











