SSC Napoli pojedzie do Londynu z dwubramkową zaliczką. Z pewnością 'The Blues' będzie bardzo ciężko odrobić straty. Jednak szkoleniowiec włoskiego klubu Walter Mazzarri przyznaje, że jego podopieczni mogli strzelić jeszcze jedną bramkę, która by dała dużo więcej swobody przed spotkaniem rewanżowym.
We wczorajszym pojedynku gola jako pierwsi zdobyli zawodnicy Andre Villasa-Boasa. Jego autorem był Juan Mata. Jednak Neapolitańczycy szybko doprowadzili do wyrównania za sprawą Ezequiela Lavezzi'ego. Do przerwy również Edinson Cavani wysunął swój zespół na prowadzenie.
W drugiej połowie ponownie to gospodarze cieszyli się ze zdobytej bramki. Jej autorem był ponownie Argentyńczyk. W końcówce meczu po podaniu Marka Hamsika, do pustej bramki nie trafił Maggio, gdyż jego uderzenie perfekcyjnie wybił Ashley Cole.
Jesteśmy trochę rozczarowani. Mogliśmy wygrać wyżej. Grałoby się nam wtedy w Londynie ze znacznie większą swobodą. W tym wypadku nasz awans ciągle jest zagrożony. Musimy jechać na Stamford Bridge z myślą, żeby nie stracić dwóch bramek. To będzie bardzo trudne wyzwanie - mówi Mazzarri.
Jednak muszę przyznać, że mój zespół to profesjonaliście. W ciągu całego spotkania stworzyli sobie naprawdę masę okazji do zdobyczy bramkowej. Juan Mata był autorem bardzo szczęśliwego gola. Moja obrona się pogubiła, ale na szczęście szybko wyrównaliśmy - kontynuuje włoski menedżer.
Aczkolwiek mogę powiedzieć, że po utracie gola byliśmy trochę przestraszeni. Mniej więcej przez 10-15 minut. Ale zdołaliśmy się podnieść. To jest najważniejsze. Moim zdaniem moi zawodnicy rozegrali naprawdę kapitalne zawody - kończy Walter Mazzarri.